Napisz czego szukasz?
22 listopada 2015
4311 Wyświetleń

Cichy problem branży

Problemy, problemy…ah te problemy…któż ich nie ma. A mimo to dookoła tylko słyszymy – nie mówmy o problemach, skupmy się na czymś przyjemnym, nawet jak jest źle – mów że jest dobrze. Hmmm może coś w tym jest. Pamiętam doskonale, gdy dobrych parę lat temu starszy stażem branżowy kolega powiedział mi: „Zawsze na zadane pytanie – co słychać? Odpowiadam, że super. W ten sposób jednoczę sobie ludzi, przyciągam sukces. A problemy – no cóż jak każdy mam, ale z nimi radzę sobie sam.” Wtedy mi zaimponował. Ale dziś, gdy już moje doświadczenie życiowe i branżowe jest trochę większe wiem, że o ile z własnymi problemami należy radzić sobie samemu albo w gronie bliskich i zaufanych osób, o tyle z problemami globalnymi już nie. Aby zwalczyć te drugie potrzebna jest siła – nie fizyczna oczywiście. Mam na myśli siłę ludzkich odruchów, zjednoczenia, wspólnego działania i przeciwstawiania się właśnie tym problemom.

O problemach branżowych mówi się wiele. Jako główne wymieniane są przede wszystkim:

  • Długie terminy płatności (powyżej 30 dni)
  • Briefowanie zbyt dużej ilości agencji i podwykonawców (powyżej 5)
  • Jedyne kryterium oceny przetargów – cena
  • Migracja pracowników i wykradanie baz danych czy kopiowanie scenariuszy
  • Krótki czas (2-3 dni) na przygotowanie oferty kreatywnej
  • Zła opinia na temat branży i organizacji eventów w prasie ogólnopolskiej i ogólnej opinii publicznej: pijaństwo, zdrady, hazard – o tym pisałam TU:
  • postrzeganie branży MICE stereotypami: event to wydatek, niepotrzebny, zbędny koszt itp

Każdy z tych problemów jest ważny i każdy nadaje się na oddzielny wpis i oddzielną analizę. O nich się mówi już głośno: w mediach branżowych, na konferencjach i targach branżowych czy podczas spotkań networkingowych branży. Problemami a właściwie próbą walki z nimi zajmują się też stowarzyszenia branżowe. Powstają analizy, wzory dokumentów, kodeksy itp. Branża zaczyna działać na rzecz ich (problemów) rozwiązywania głównie poprzez wzmożoną edukację i bezpośrednie rozmowy z decydentami. Naprawdę dzieje się dużo i to cieszy bo z roku na rok mam wrażenie, że jednak jest lepiej choć wciąż nie idealnie.

Ale jest jeden problem, o którym się nie mówi. Który chowa się głęboko w większości przedsiębiorstw i niestety skazany jest na samodzielną walkę firmy, która się z nim zmaga. A mowa tu o nierzetelnych płatnikach. Kim taki osobnik jest? Nazwijmy go na potrzeby tego wpisu – FIRMĄ X. Oto jego/jej opis i krótka charakterystyka:

Firma X – działająca w branży jakiś czas, może to być przedstawiciel każdego sektora: agencji, podwykonawcy a nawet obiektu itp. Otóż nasz „bohater” = Firma X zarządza swoim przedsiębiorstwem, organizuje eventy, podnajmuje podwykonawców, zatrudnia pracowników. Ma klientów – często bardzo dobrych. Ci płacą za wykonanie usługi, najczęściej są też zadowoleni. Aż tu nagle Firma X postanawia ogłosić upadłość. Zaznaczę tylko, że zrealizowała eventy na rzecz klienta, który zapłacił umówioną kwotę – czyli wynagrodzenie do frimy X wpłynęło. Firma X jednak nie zamierza zapłacić swoim podwykonawcom – bo i po co jak może ogłosić upadłość by…. Jednocześnie pracować już nad założeniem kolejnej firmy – nazwijmy ją Firmą XY. Zaznaczę ważną rzecz – w obu firmach pracują Ci sami ludzie, czasem jest to jedna osoba – mózg całej operacji, głowa a czasem 2-3. Oczywiście podwykonawca, któremu firma X nie uiściła zapłaty domagając się zapłaty, wystawiając faktury, ponaglenia, wezwania itp chwyta się ostatniej dla niego deski ratunku – czyli, kieruje sprawę do sądu. Usługa została wykonana należycie, nie było żadnych skarg uwag, mowy o złej jakości  itp. Sąd … po jakiś 2-3 latach od założenia sprawy wydaje upragniony dla podwykonawcy wyrok – orzeczenie pozytywne na rzecz podwykonawcy – Firma X ma zapłacić. Radość, fajnie, prawo po str podwykonawcy – istnieje sprawiedliwośc na tym świecie. Radość jest oczywiście (niestety) chwilowa. Rozpoczyna się postępowanie komornicze i…. to jest ten moment gdy zupełnie opadają ręcę i następuje tzw. zonk. Komornik odbija się od drzwi opiniując niemożność ściągnięcia długu. Bo przecież firmy nie ma, nie ma majątku itp. Podwykonawca zostaje z niczym. On musiał dostarczyć usługę, zapłacić ludziom za ich pracę a Firma X ma go w… nosie. Tak tak – słyszę wasze myśli – no ale takie rzeczy, sytuacje się zdarzają nawet najlepszym, przecież prawnie jest wszystko ok. Gucio. Bo może nie byłoby nic dziwnego w powyższym opisie, gdyby nie to, że powstała Firma XY, którą prowadzą Ci sami ludzie/człowiek co firmę X, zatem dalej działa tylko pod inną nazwą, często pracuje z tymi samymi klientami budując wiarygodność właśnie na osobie, która była jednocześnie w starej firmie i jest w nowej, argumentując to najczęściej do klienta: no tak musieliśmy zmienić nazwę firmy, bo…. I tu lawina przykładów: wspólnik się zmienił, wspólnik zmarł, musieliśmy się rozstać z jedną osobą, rozszerzamy działalność i poprzednia nazwa nie pasowała nam do nowej wizji itd. ….

A długi jak były tak zostały…. A dany osobnik (reprezentant Firmy X i Firmy XY jednocześnie) żyje branżowo dalej, tylko że teraz żeruje już na innych podwykonawcach, bo przecież u starych jest spalony. Co więcej historia szybko zaczyna się powtarzać… kolejny event, kolejny zadowolony klient, kolejne pieniądze na koncie na rzecz Firmy XY i kolejni nieopłaceni podwykonawcy, kolejna upadłość i kolejne założenie nowej firmy niech teraz będzie to XYZ. Nie zmienia się tylko śpiewka w rozmowach z klientami….. i oczywiście mózg całej operacji.

Takiego mamy w branży cichacza. I wkurza mnie to, że nikt z tym nic nie robi. Że się takich ludzi przyjmuje do branżowego grona ponownie. Że oni istnieją i wykorzystują dalej. Prawnie są czyści. Wyrok sądu jest, orzeczenie komornicze też ale egzekucji brak. Bo nasze prawo jest tak skonstruowane że kraść można nawet w białych rękawiczkach, nie trzeba wcale w ukryciu.

Dlaczego o tym pisze? Ano właśnie dlatego, że w ostatnim czasie pokazano mi konkretne przykłady takich zachowań, takich branżowych firm i zreinkarnowanych branżowo ludzi, z nową tożsamością, czystym kontem. I dziwię się, że do tej pory nikt nie mówi o tym głośno, że większość zamiata pod dywan, a klienci zapatrzeni – nie wiem – może w urok osobisty danych osób – ufają ponownie. Poza tym przeraża mnie fakt, że w tym świecie tak łatwo o nową tożsamość, że ludzie nie kierują się etyką. Smutne.

Tak,  usłyszałam, że o problemach się nie mówi, że trzeba być cicho. No więc ja przekorna baba ale jednocześnie i ta, która nie znosi kłamstwa, obłudy i sterowania innymi – zamierzam krzyczeć. I was chcę zachęcić do krzyczenia ze mną. Ten post jest moim krzykiem i zwróceniem uwagi na bardzo poważny branżowy problem. Mówią o mnie branżowy społecznik, aktywistka. Coś w tym chyba jest. Tak już też mam, że otwarcie mówię co myślę. Toteż napisałam 🙂 Nie zamiatam pod dywan.

Jeżeli w waszym otoczeniu znajdują się podobne przypadki, jeżeli macie taki cichy problem – napiszcie do mnie, opiszcie sytuację – najlepiej mailowo. Niebawem też taki przypadek będziecie mogli zgłosić do branżowych stowarzyszeń, które zajmą się sprawą szeroko. Dosyć tego! Ja mówię stop nieetycznemu działaniu i okradaniu rzetelnie wykonujących swoją pracę podwykonawcom.

Czas posprzątać branżowe podwórko 🙂 To kto bierze ze mną się do roboty? Czekam na wasze maile. Wersja dla odważnych – zostaw komentarz poniżej.


5 komentarzy

  1. Seweryn

    Ania, dlaczego nie napiszesz wprost o kogo chodzi? Jesli masz dowody – wybronisz się w sądzie (bo prawdopodobnie pójdzie wniosek o zniesławienie). To jest właśnie siła blogosfery. Ostracyzm branżowy to najskuteczniejsza broń w walce z biznesowym chamstwem…

    1. Anna Nowakowska

      Seweryn takich firm jest jak się okazuje więcej. Ja na razie mam dowody w sprawie 2 i te są rozpatrywane przez prawników. Wiem też, że podwykonawcy dali im tzw ostatnią szansę na zapłatę i wysłali pisma ponaglające. Po tym artykule zgłosiło się już do mnie dziś kolejnych kilka firm z prośba o medialne wsparcie. Spokojnie 🙂 Ja też jestem za porządkiem w branży, nawet bardzo. I na to za chwilę przyjdzie czas 🙂

  2. Prezesik

    Pani Aniu,

    Problem jest znacznie głębszy niż Pani napisała i tkwi w każdym z nas niestety. Napisała Pani, że stowarzyszenia branżowe edukują, walczą i debatują nad takimi problemami. Ale to właśnie wśród członków takich stowarzyszeń są podobne firmy i osoby. (często na wysokich stanowiskach). Prawda jest taka że dopóki nie dotknie to nas samych lub naszych bliskich to nic o tym nie mówimy/ nie piszemy. Dlaczego branża milczy o sytuacji agencji P* która ogłosiła upadłość i zostawiła wielu podwykonawców z niczym. Dlaczego organizator pomarańczowego eventu firma R* zrobił to samo? Dlaczego w jednym z topowych stowarzyszeń jest dalej firma M* zamieszana w aferę łapówkarską firmy, która ubezpiecza mi samochód. Dlaczego w drugim topowym stowarzyszeniu członkiem jest firma A* która łapówką zdobyła jedną z większych sportowych imprez ostatnich lat a teraz jej przedstawiciel debatuje nad kodeksem etyki. Dlaczego stowarzyszenia nie patrzą kogo przyjmują w swoje szeregi. Cieszycie się z każdego nowego członka, a wielu z nich ma wielotysięczne zaległości w stosunku do podwykonawców którzy boją się o swoje upomnieć. Niestety to wszystko powoduje patologię która panuję w naszej branży i nie ma odważnego który cokolwiek by z tym zrobił. Jeśli chcecie zmieniać świat to czas zacząć od siebie i swojego podwórka.

    1. Anna Nowakowska

      Szanowny Panie, przyznaję że wcześniej nie widziałam tego problemu gdyż najnormalniej w świecie nie znałam tych przypadków. Styczność z nimi pojawiła się w ostatnim czasie tzn sytuacja trwa długo, ale konkretnych przykładów nie miałam a nawet jak się pojawiały – bez dowodów były dla mnie zwykłą plotką – dziś jest inaczej. „Dziś” otrzymałam dowody, uwagi, listy od ludzi na temat konkretnych firm. I nie są to pojedyncze przypadki. Przyznaję, że wcześniej nie interesowałam się tą sprawą, ale dziś gdy dostrzegam jak jest tego dużo, zamierzam działać – wpis był pierwszym krokiem. I proszę mi uwierzyć, że własne podwórko (mówię tu o stowarzyszeniu, w którym działam) sprzątamy 🙂 A Pana zachęcam do podania pełnych nazw firm i przykładów w mailu do mnie – obiecuję zachować anonimowość. Jeżeli chcemy zmienić coś na lepsze to trzeba działać razem. Nie można opierać się na domysłach lecz na konkretach i przykładach rzeczowych – jeżeli ma Pan dowody – zachęcam do ich przedstawienia.

  3. I am actually glad to glance at this weblog posts
    which consists of tons of useful facts, thanks for providing these statistics.

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

code