Napisz czego szukasz?
8 grudnia 2014
1773 Wyświetleń

Obraz branży w mediach: pijak, zdrajca, narcyz i złodziej

No tak. Czułam nosem, że afera madrycka nie skończy się na kilku relacjach w TV, wyrzucenia posłów czy wystąpieniu prezesa i stanowczym DOŚĆ. Prędzej czy później musiało się dostać rykoszetem branży jako takiej, bo jak już nie ma o czym pisać to trzeba kopać dalej – szkoda, że tak płytko, lekko i generalnie do d… Wkurzam się jak czytam takie artykuliki w ogólnopolskiej prasie, co to pokazują „obraz” branży. Można by odkręcić kota ogonem i powiedzieć teraz – No ale piszą! Stara zasada polityków, nie ważne jak, ważne aby nazwisko było pogrubione a najlepiej jeszcze podkreślone. Nie lubię tej zasady – bo pokazuje, że naród jest głupi i nie skupia się na treści i jej jakości ale na ramkach, kursywach itp. traktując wybiórcze informacje jako te najważniejsze. bulshit i bełkot w jednym. bleeee

Ale do rzeczy:

No więc co przeciętny, niech będzie Nowakowski :), pomyśli sobie po przeczytaniu artykułu, który ukazał się w ostatnim numerze tygodnika Polityka o jakże zacnym tytule: Delegacje, integracje i inne atrakcje? (tytuł zamieszczony w spisie treści bo już na str 24, kierującej do danego artykułu jest inny Polak w delegacji. Sokoro już na dzień dobry brak spójności to co jest dalej???).
Obraz branży eventowej, przemysłu spotkań i wszystkiego co dotyczy MICE w ogólnopolskich mediach jest DRASTYCZNY, by nie użyć mniej dyplomatycznego określenia. Przeciętny Nowakowski czytając tego typu NEWSY pomyśli sobie – Ci to mają życie: nie dość, że piją za darmo to i do oporu, „przytulić” się mogą do koleżanki i kolegi i się nic nie stanie, przecież raz to nie zdrada a panienki same do łóżka wchodzą, to czemu nie skorzystać… Jak już się napiją i wydupczą to jeszcze pozwiedzają a potem to się tym nawet pochwalą najlepiej słitfcią na FB, że się było tu i tam, zwiedziło to i tamto, i że jaki to ja światowiec jestem. A na koniec to jeszcze na tym zarobią bo dieta wyjazdow (i nie mowa tu o kulinariach czy dbaniu o linię, chyba że finansową) a się należy. Normalnie SEX, DRUGS and ROCK&ROLL – ot branża eventowa i wyjazdy służbowe – chce tam pracować!!! Chcesz? Zapraszamy 🙂 Brakuje nam ludzi i Profesjonalnych Event Managerów, ale zanim się zdecydujesz – przeczytaj to: Event Manager – najbardziej stresujący zawód świata Ani słowa tam o tym co wyżej. Ot to prawdziwy obraz branży 🙂

Gwożdziem do trumny w artykule Polityki jest „niby” idealnie pasujące i  tematyczne zdjęcie przedstawiające nic innego jak kadr z wysoko cenionej polskiej kinematografii czyli z filmu „Wyjazd integracyjny” – (kolejny dramat!, ale pozwólcie, że nie rozwinę wątku bo musiałabym używać niecenzuralnych słów). Na zdjęciu oczywiście Pan Prezes ze szklaneczką whisky leży w łóżku (hotelowym), obok leży kobieta w kusej „piżamce ” i owiniętym wokół gołej nogi CZERWONYM piórkowym boa, a do tego między nimi ten trzeci…ehh „prawdziwy obraz eventów”.

AAAAA krzyczeć mi się chce i mdli mnie po tym artykule w Polityce.

Ok, pracowałam w hotelach i swoje widziałam (monitoring w obiekcie to prawdziwy Wielki Brat), ale to raczej anegdoty i kilka śmiesznych sytuacji a nie prawdziwy obraz branży. Okazje są zawsze i to nie wyjazd integracyjny, motywacyjny czy jakikolwiek inny służbowy ją stwarzają. Jak nie masz moralnego kręgosłupa i życiowych zasad to Ci wyjazd niepotrzebny. Po prostu taki jesteś. Basta.

Zawsze myślałam, że artykuł w gazecie to COŚ, napisane rzeczowo, z wiedzy pogłębionej wywiadami, opinią ekspertów i innych. Że musi być wcześniej zatwierdzony, zaakceptowany przez redaktora do publikacji itd. Jeżeli ten artykuł ktoś akceptował tzn, że Polityka schodzi na psy – rasa – Pudel. Do łez (rozpaczy) doprowadzili mnie cytowani eksperci: Pan W. Pani X, Pan S – no toż to kwiat polskiej branży, eksperci wysokiej klasy. Szkoda tylko że brzmią jak z kroniki policyjnej… a nie z branży, o której mowa.

Nie chce mi się dużo pisać o tym artykule, bo poważnie jestem nim zniesmaczona. I pokazuje tylko jak wiele jeszcze przed nami do zrobienia w uświadamianiu społeczeństwa, że event to poważne a przede wszystkim skuteczne narzędzie komunikacji, PR czy wsparcia sprzedaży.

Borykamy się z tymi zaściankowymi stereotypami już jakiś czas. Na szczęście są w naszym społeczeństwie też i mądrzy ludzie, a Ci spotkali się chociażby na ostatniej konferencji Event Biznes, którą organizowaliśmy jako Stowarzyszenie Branży Eventowej we współpracy z Klubem Agencji Eventowych. To jest prawdziwy obraz branży, profesjonalnej, skoncentrowanej na efektach i mierzalności zwrotu z inwestycji jakim jest event.

 

P.S. Sporo w tych wypowiedziach medialnych odniesień do Pana posła. Użyty został nawet określnik, że branża nam się hofmani.

Jedyny związek jaki widzę w tym wszystkim branży evenowej i Pana Hofmana to jego poniższa wypowiedź, która do przedostatniego zdania mogłaby być spokojnie wypowiedziana przez jednego z nas – przedstawicieli branży eventowej i szeroko rozumianego przemysłu spotkań.

Bez tytułu3

 

 


One Odpowiedzi

  1. Ania, media tak dzisiaj mają – pokazują wszystko w krzywym zwierciadle: nauczyciele-lenie, górnicy-zadymiarze, lekarze-łapówkarze, politycy-złodzieje, PRowcy-oszuści, policjanci, pielęgniarki, kolejarze, drogowcy…. Nie wygrasz z tym 🙂 Najlepiej nie czytać a tym bardziej nie oglądać 🙂

    Hofman i spółka sami sobie wyjazdy organizowali więc główny przekaz w branżę nie trafia. Można argumentować przeciwnie: może gdyby to kancelaria sejmu albo profesjonalna firma zewnętrzna organizowała i rozliczała im wyjazdy, to do nadużyć by nie doszło! Może warto artykuł o takim wydźwięku – jako głos branży – napisać?

    Co do tego, że wyjazdy nie sprzyjają „grzechom”, bo te są wynikiem braku „kręgosłupa moralnego” danego uczestnika to nie do końca prawda. Po pierwsze, tym argumentem chyba trochę podważasz skuteczność wyjazdów – bo skoro nie mogą zmienić na gorsze to jak mają zmienić na lepsze? 🙂 Po drugie od dawno wiadomo, że „okazja czyni złodzieja”, co bardziej naukowo nazywa się efektem lucyfera. http://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Lucyfera.

    Dodatkowo, fajnie byłoby się w branży zastanowić, co organizatorzy spotkań mogą zrobić, jakie mają narzędzia, żeby minimalizować amoralne zachowania uczestników (nawet jeśli nie są one normą tylko wyjątkiem) – ograniczenia w serwowaniu alkoholu? zapraszanie całych rodzin? odpowiednie atrakcje? I zastanowić się, na ile ponoszą odpowiedzialność za te zachowania (przecież stwarzanie warunków do popełnienia przestępstwa i niereagowanie na przestępstwo jest też przestępstwem 🙂

Napisz odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

code